- Jesteśmy na miejscu - powiedział Luis
- A tak dokładnie to gdzie? Nigdy tu nie byłam.
- Naprawdę? No to chodź - Weszliśmy do budynku. Był bogato urządzony. Weszliśmy do windy. Luis wcisnął guzik z piętrem 15. Po chwili byliśmy już na miejscu. Luis otworzył piękne, ciężkie i drewniane drzwi. Złapał mnie za rękę i zaciągnął do okrągłego stolika. Koło nas było jeszcze paru ludzi.
- Kochanie po co to wszystko?-spytałam.
- Dla Ciebie romantyczna kolacja z okazji urodzin.
- Ale mówiłam Ci, że ich już nie obchodzę.
- To potraktuj to jako randkę, ok ?
- No, dobrze - i pocałował mnie. Zaraz po tym kelner przyniósł nam przystawkę, apotem całą resztę. Wszystko było takie pyszne. Po chwili przyszli do naszego stolika grajkowie. Zaczęli grać przy mnie, jakąś latynoską muzykę. Było cudownie.
- Chodź ze mną Emily, chcę ci coś pokazać.
Wyszliśmy na balkon, ale nie na taki zwykły. Ten było ogromny. W każdym kącie ustawione były świeczki. Jeszcze ten widok na całe oświetlone miasto.
- Pięknie tu - wyszeptałam, a w tym czasie Luis objął mnie ramionami i przytulił.
- Luis?
- Tak?
- To najpiękniejsze urodziny w moim życiu, dziękuję - po tych słowach pocałowałam go.
- Ty jesteś teraz dla mnie najważniejsza. Dla ciebie zrobię wszystko. - staliśmy tak 10 minut. Luis jednak to przerwał i złapał mnie za ręce.
- Emily, wiesz, że cię bardzo kocham, prawda ??
-Tak, ja ciebie też. Czy coś się stało ?
- Widzisz, za miesiąc odbywają się mistrzostwa świata w łyżwiarstwie, we Francji. Żeby utrzymać to miejsce muszę wziąć w nich udział i razem z partnerką zająć pierwsze miejsce. Żeby zdążyć z przygotowaniami muszę wylecieć już jutro.
- Dlaczego dopiero teraz mi to mówisz?
- Nie chciałem, żebyś się tym przejmowała
- Pojadę z tobą
- A szkoła, Emily ? To półtora miesiąca!
- Trudno.
- Nie, nie możesz. Nie pozwalam Ci na to.
- Musisz brać w tym udział ? Dla mnie zawsze będziesz mistrzem świata.
- Wiem, kochanie, ale w tym roku do wygrania jest duża suma, a moi rodzice bez tych pieniędzy będą bardzo obciążeni. Przylecisz w dniu mistrzostw dobrze ?
- Dobrze.
Łzy zaczęły mi spływać po policzku.
- Eeeej, kochanie, nie płacz. Będziemy do siebie dzwonić i rozmawiać przez skype'a. Tak ?
Pokiwałam głową
- Już dobrze - przytulił mnie - Chodź pojedziemy do mnie.
Zabrał mnie do siebie do domu. Nie miałam ochoty na rozmowy, Luis to zrozumiał. Położyliśmy się na lóżku. Teraz myślałam tylko o nim. Chciałam być jak najbliżej niego.
__________________________________________
Jak oceniacie ? Coś się dzieję :)
Następny rozdział za tydzień.
Następny rozdział za tydzień.
Dbajcie o socjal :
Piszę też tu : "Just a moment"
Chętnie odpowiem na Wasze pytania : Ask
Śledźcie również losy innych bohaterów: "My life and love?"