Ślub mojej cioci. Miałam być starszą, ale wywiązałam się z tego obowiązku w
ostatniej chwili. Byłam ubrana w kremową sukienkę do kolan. Buty i torebka
czarne. Potem wesele. Dużo jedzenia, ludzi, muzyki i chłopak. Był rok starszy.
Około 20:00 podszedł do mnie, gdy rozmawiałam z kuzynką. Poprosił mnie do
tańca. Zgodziłam się i zaczęłam rozmowę:
- Jak masz na imię?
- Jake. A ty Emily, prawda?
- Tak! Skąd wiedziałeś?
- Jestem twoim sąsiadem.
- Jak to? Nigdy cię nie widziałam!
- Trudno. Teraz już widzisz - zaśmiał się.
Tańczyliśmy ze sobą bardzo długo. Około północy wyszliśmy na spacer. Była
piękna pełnia. Nagle Jake zatrzymał się, popatrzył mi w oczy i pocałował. Teraz
wiedziałam, że się zakochałam.Niestety to była duża pomyłka. Następnego dnia
zobaczyłam go z inną dziewczyną. Przytulali się i obmacywali - to było obleśne.
Myślałam, że spotkałam prawdziwą miłość, a tymczasem dla niego był to przelotny
romansik. Ze łzami w oczach podeszłam do niego i walnęłam go pięścią w twarz. Później siedziałam w domu i padłam coś w rodzaju depresji. Nie wychodziłam z domu, do nikogo się nie odzywałam. Chodziłam do szkoły bo musiałam. Nawet BFF nie pomagały. Minął stary rok, zaczął się nowy. Ja nadal nigdzie nie wychodziłam.
Kocham <3
OdpowiedzUsuń