Poszłam
do domu i od razu skierowałam się do swojego pokoju. Dobrze, że w domu nikogo
nie było. Wystarczyło, że byłam wściekła na Ash. Nikogo więcej na głowie nie
potrzebowałam. Tylko czy ona powie to Patrick’owi? Jeśli nie ona to ja.
Wyjaśnię mu to wszystko. I to chyba teraz. Tak właśnie teraz. Już zbierałam się
do opuszczenia mieszkania, kiedy właśnie do niego wparował Mike.
- O co
chodzi? – zapytał zdezorientowany.
- Sam
się jej spytaj – burknęłam.
- Ona mi
nie powie.
- Jej
decyzja.
- Wiem,
że to coś poważnego. Nigdy nie obrażacie się z byle powodu, a już na pewno się
tak nie wściekasz.
- Jej
sprawa. Mogła pomyśleć wcześniej.
- O
czym?
- O
różnych zabezpieczeniach i o tym co robi.
- A co
to oznacza?
- Ashley
jest w ciąży zadowolony? – ominęłam go wyszłam z budynku. Pobiegła do bloku
Patrick’a. Wbiegłam do klatki i zaczęłam pięściami walić w drzwi. Otworzył mi
uradowany jak nigdy.
- Co się
tak cieszysz? – warknęłam.
- Będę
ojcem! – wykrzyknął tak, że chyba cały blok to słyszał. Cieszył się jak mały chłopiec,
który właśnie dostał swój wymarzony samochodzik.
-
Powiedziała ci? – spytałam zaskoczona.
- Przed
chwilą.
- A
wspomniała ci coś o aborcji?
- Już
wybiłem jej to z głowy – odetchnęłam z ulgą.
- O
matko. To dobrze. Jak się czuje? Tak właściwie to chodźmy do niej – skinął
głowa na znak, że się zgadza. Chwycił czarną, skórzaną kurtkę i po 5 minutach
byliśmy na miejscu. Bez pukania
weszliśmy. Na łóżku siedziała przygnębiona Ash, a obok niej Mike. Właściwie to
nie wiem jak, ale zanim się obejrzałam już go tam nie było. Zanim się
obejrzałam przyciskał Patrick’a do ściany.
- Coś ty
najlepszego zrobił? – syknął. Nie wiedziałam właściwie co się dzieje. To
wszystko było tak szybko, tak nagle. Gapiłam się na przyjaciółkę zamiast
jakkolwiek zareagować. Na jej twarzy widniała rozpacz i strach.
- Kocham ją. Kocham nasze dziecko. Będę już z
nią zawsze i wszędzie. I gówno mnie to obchodzi, czy ci się to podoba czy nie.
Jasne? – w tych słowach bez wątpienia pojawiła się szczerość. Od początku do
końca. Tak sądziłam. Z resztą chyba nie tylko ja, bo Mike zaraz go puścił.
Złapałam rękę mojego chłopaka i chciałam
go do siebie przyciągnąć, ale było na odwrót. To ja wylądowałam w jego
ramionach.
- My już
idziemy – oznajmiłam. Przyda im się rozmowa w cztery oczy. Uśmiechnęłam się
jeszcze do nich na pożegnanie i wyprowadziłam Mike’a na dwór. Z powrotem
wracaliśmy do mnie.
-
Dziękuję – powiedziałam.
- Za co?
- Za to,
że go nie pobiłeś i w miarę wysłuchałeś.
- Nie
chcę cię stracić i siostry też. Tylko dlatego. Pewnie gdyby was tam nie było,
rozszarpałbym go na kawałki.
- Mike!
-
Żartuję – zaśmiał się i pocałował mnie w czoło, a ja szturchnęłam go łokciem w
bok.
- Bardzo
śmieszne – udawałam obrażoną. Położyliśmy się na sofie w salonie. Było nam
niewygodnie, więc przeszliśmy do mojego pokoju. Leżeliśmy już właściwie gotowi
do spania. To znaczy ja byłam gotowa, bo z facetami to różnie.
-
Myślisz, że mówił prawdę?- zapytał.
- Myślę,
że tak. I ty też powinieneś.
-
Przekonujesz mnie. Coraz bardziej.
- Po to
jestem.
- Wcale
nie.
- Jak
uważasz – pocałowałam go w policzek i po tym chyba już usnęłam. Spałam w jego
ramionach. Było mi ciepło. Czułam jego zapach i czułam się bezpieczna. Wszystko
było by cudownie, gdyby nie moje dreszcze. O 2 w nocy zaczęłam się trząść. Nie
pomagało nic. Żadne kołdry, żadne koce, żadne ciepło od człowieka. Nikt nie
wiedział co mi jest. Mama, tata i Mike byli zdezorientowani. Strarałam się ich
uspokajać, ale to nic nie dało. Szczególnie po tym jak wybiegłam z pokoju do
łazienki i zwymiotowałam. Byłam wtedy w większym szoku niż oni. Przecież
normalnie jadłam! Przecież brałam leki! Przecież o siebie dbałam! Więc nawet
kiedy to wszystko robiłam to i tak o 3:30 nad ranem wylądowałam w szpitalu.
___________________________
Cześć kochani!
Należy mi się pożądny opierdziel za to, że
tak dawno nie wstawiałam - wiem ;*
Rozdział bez szału - moim zdaniem.
I chyba powoli będziemy kończyć to opowiadanie nie sądzicie?
Co chcecie?
Happy/Sad - End ?
Wasza decyzja :)
Pisać w komentarzach i na moim asku : http://ask.fm/opowiadania33
A może jakieś propozycje i pomysły?
Do zobaczenia ! <3
Wiesz co..... ja chce sad end. Nie wiem co mi sie rzuciło. ale pls!
OdpowiedzUsuńOke ktoś jeszcze głosuje? ;)
Usuń