Rano
poszłam do szkoły. Mike’a złapałam dopiero po 3 lekcji. Przywitał mnie
pocałunkiem. Był jednak jakiś przygnębiony.
- Mike
coś się stało? – zapytałam.
- Musisz
porozmawiać z Ashley.
-
Dlaczego?
- Jest z
Patrickiem.
- Serio?
- Serio,
serio.
- No dobrze.
Porozmawiam z nią. Po lekcjach dobrze?
- Jasne,
dziękuję ci – odpowiedział. Po lekcjach zatrzymałam Ash przed szkołą.
Wychodziła z Patrickiem.
- Ash
możemy pogadać? – zapytałam.
- Jasne
– uśmiechnęła się i odeszłyśmy na bok – W piątek zabieram cię na zakupy. Taki
prezent od przyjaciółki.
- Okey –
zaśmiałam się – Ale nie o tym chciałam rozmawiać.
-
Patrick?
-
Zgadłaś.
-
Lauren, ale on się zmienił.
- Nie
wiem Ash. Możliwe Boję się tylko o ciebie. Nie chcę, żeby cię zranił tak jak
mnie. Pomyśl zanim to za daleko zajdzie.
- Ja go
kocham, a on mnie. Na pewno mnie nie skrzywdzi.
- A
jeśli?
- To
wtedy będę mieć ciebie i Mike’a.
- Który
tego związku nie popiera.
- Tak
jak ty.
-
Dobrze, ale uważaj. Proszę.
-
Dziękuję, muszę już iść.
- Ja też
– przytuliłyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Wróciłam do domu. Nic
ciekawego. Trochę się pouczyłam, pogadałam z siostrą i zleciało tak do
wieczora. Położyłam się na łóżku. Było już ciemno. Słuchałam muzyki. Nagle ktoś
zapukał w moje drzwi balkonowe. Cholernie się przestraszyłam. Kto to mógł być?
Przez balkon?! Powoli podeszłam. Uchyliłam drzwi. Zobaczyłam Mike’a.
- Mogę
wejść? – zapytał.
- Jak tu
wszedłeś?
- Na
tarasie stoi stół, a twój balkon nie jest wcale tak wysoko.
- O tej
porze? – usiedliśmy na łóżku.
- Nie mogę
znieść, że ten narkoman siedzi w moim domu u mojej siostry.
- Pewnie
chcesz u mnie spać co?
-
Oczywiście u ciebie zawsze – lekko popchnął mnie na łóżko i pochylił się nade
mną. Pocałował mnie. Potem wtuliliśmy się w siebie. Cieszyłam się, że jest ze
mną. Nie byłam sama. Miałam z kim porozmawiać.
-
Rozmawiałam z Ash.
- I co?
- Mike
ja wiem, że ty się o nią martwisz, bo to twoja siostra. Ale ona jest także moją
przyjaciółką. Oboje chcemy dla niej jak najlepiej, jednak ona jest w nim
zakochana, a on to uczucie odwzajemnia.
- Ale
Lauren…
- Mike
ona nie jest małym dzieckiem. Powinna wiedzieć, co robi. Nic jej od niego nie odciągnie.
- Jej
może się cos stać.
- Wiem o
tym, ale ona twierdzi, że Patrick się zmienił.
-
Wątpię.
- Daj mu
szansę.
- Czemu
stoisz po ich stronie?
- Bo ty
kochasz mnie, a ja ciebie. Ash nikogo takiego do tej pory nie miała. Takiego
prawdziwego. Teraz widzę, że oni się kochają i nie zważają na przeszłość. To
jest najważniejsze. Dobrze wiesz, że ani ty, ani ja nie dopuścimy, żeby coś jej
się stało. Ja nie każę ci wybaczyć i lubić Patricka, ale spróbuj go chociaż
tolerować.
- Jak?
Przecież on cię skrzywdził! Tak się nie da!
- Ale
spróbować możesz nie? Dla mnie… dla Ashley…
- Jesteś
uparta – zaśmiałam się – Bardzo cię kocham.
- Ja
ciebie też – odpowiedziałam. Rozmawialiśmy jeszcze długo. W tej pozycji
usnęliśmy. Bynajmniej ja usnęłam.
________________________________
Jest kochani ! Nareszcie !
Ktoś mnie zmotywował ;D
Chyba ujdzie, chociaż krótki ;/
Trzymajcie się !
Buu!
OdpowiedzUsuńNO NARESZCIE!!! Kurde..................................fajny XD Love everywhere....
Wiem długo nic się nie pojawiało, ale cóż... teraz jest ! Thx :**
OdpowiedzUsuń