sobota, 1 marca 2014

8. (Lauren)

Pobiegłam do swojego pokoju i wskoczyłam na łózko. W głowie miałam tysiące myśli. Przecież on był dla mnie tylko przyjacielem! Prawdziwym przyjacielem. Kocham go jak przyjaciela. Czyżby na pewno? A co z Patrickiem? NIE, ten rozdział już dawno powinien być skończony. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić no i oczywiście co z Mike'm? Jutro była sobota, więc spokojnie mogłam sobie zrobić maraton filmowy. Obejrzałam z jakieś cztery filmy i kiedy było około 3:00 nad ranem poszłam spać. Rano, a właściwie w południe obudził mnie dzwonek do drzwi. Byłam zaspana i nie zamierzałam wstawać, więc krzyknęłam do mojej siostry, żeby poszła otworzyć. Jak na złość okazało się, że to ktoś do mnie. No i oczywiści musiał być to Mike. Ja z rozmazanym makijażem, szopą na głowie i samej koszulce w małpki  i majtkach. To chyba lekka przesada. Jak dziecko schowałam się pod kołdrą, nie było widać ani jednej części mojego ciała. Zapukał do drzwi.
- Proszę! - krzyknęłam.
- Lauren?
- Co?
- Głuchy nie jestem, możesz tak nie krzyczeć? - zaśmiał się - I możesz już wyjść spod tej kołdry.
- Przepraszam, ale chyba jednak nie mogę.
- Możesz, możesz, chyba, że chcesz żebym ci pomógł!
- Nie, dzięki.
- To wynurz się z tej kryjówki
- Nie! - w tym moencie poczułam zimny podmuch wiatru i strasznie jasne światło mnie oślepiło. Skuliłam się i zakryłam twarz - Musiałeś dzisiaj przyjść? - burknęłam.
- Tak. Musiałem. Wstawaj.
- Nie ! Nie patrz się! I oddawaj pościel! Zapraszam jutro.
- Przykro mi, ale mogłaś powiedzieć wcześniej. Teraz nigdzie się nie wybieram.
- Świetnie. Dziękuję. Skoro nie ma żadnych szans, żebyś stąd poszedł to chociaż przynieś mi szlafrok i ręcznik z łazienki.
- Dobra, poczekaj - poszedł i po chwili wrócił - Trzymaj.
- Połóż na łóżku i się odwróć.
- Już.
- Na pewno?
- No tak. Zakładaj to szybko, bo się odwrócę!
- Ani mi się waż! Chwila - wstałam i założyłam szlafrok, a ręcznik narzuciłam na głowę, żeby  nie widział mojej twarzy.
- Odwracam się!
- Okey, a teraz zaprowadź mnie do łazienki.
- Wstydzisz się?
- No raczej. Nawiedzasz mnie, kiedy ja jestem jeszcze w rozsypce. No prowadź do tej łazienki.
- Proszę bardzo panno Hemmits, czy mogę jeszcze w czymś pomóc? Może nalać pani wody do wanny i urządzić wspaniałą kąpiel?
- Hahahah. Bardzo śmieszne. Spadaj stąd.
- Tylko szybko!
- Nie masz na co liczyć.


_______________________________
Ufff.... Mam nadzieję, że w pewnym stopniu nadrobiłam zaległości! Nie wyszedł aż tak długi jak myślałam, ale chyba całkiem fajny.

Pytajcie ! ;)  http://ask.fm/opowiadania33

2 komentarze: