poniedziałek, 3 marca 2014

9. (Lauren)

Umyłam się, pomalowałam rzęsy, założyłam bawełnianą, luźną sukienkę i wyszłam z łazienki.
- Myślałem, że już z tamtąd nie wyjdziesz.
- Jednak jestem. Zadowolony?
- Oczywiście, że tak. Ślicznie wyglądasz. Jak zawsze zresztą - czułam, jak  moje policzki się rumienią. Opuściłam lekko głowę. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, ale na szczęście nie musiałam.
- Chciałbym cię gdzieś zabrać. Nie chcę psuć twojego dzisiejszego wystroju, ale...
- Ale mam się iść przebrać tak?
- Jakbyś mogła...
- Chwila - poszłam się przebrać i po 10 minutach wróciłam. Mike uśmiechnął się.
- Coś nie tak? - spytałam.
- Nie, wszystko w porządku. Możemy iść?
- Tak, chodźmy, ale i tak ci nie wybaczę, że przyszedłeś do mnie tak bez zapowiedzi, jak ja jeszcze byłam w łóżku.
- Słodko wyglądałaś.
- Jasne - wyszliśmy z domu i pojechaliśmy, właściwie to nie wiem gdzie. Nigdy wcześniej tu nie byłam. Nie znam tego miejsca. Byliśmy w jakimś małym lesie. Mike wziął mnie za rękę i poprowadził między drzewkami. Było tak cieplutko. Po 5 minutach spaceru doszliśmy na plażę. Pustą plażę. Było tu zarazem dziko, jaki i pięknie.
- To tutaj? - zapytałam.
- Tak. Podoba ci się?
- Cudownie. Tak tu cicho i spokojnie. Nikt tu nie przychodzi?
- Chyba nie. Oprócz mnie. Przyjeżdżam tu kiedy potrzebuję samotności - usiedliśmy na suchym piasku. Tu było przepięknie - morze, na które cały czas patrzyłam było spokojne. Lekka, orzeźwiająca bryza uderzałam mi o twarz i włosy. Zapadła między nami cisza. Wstałam, wytrzepałam się z piasku i podeszłam do wody. Zdjęłam bluzkę i szorty, a następnie powoli weszłam do cieplutkiego morza. Słyszałam, że Mike coś tam krzyczał, ale ja nie reagowałam. Upajałam się szumem morza. Kiedy oswoiłam się z wodą, zanurzyłam się w niej, a moje ciało delikatnie objął Mike. Uśmiechnęłam się i złapałam go za dłonie.
- Dlaczego na mnie nie poczekałaś, kiedy krzyczałem? Mogło ci się coś stać.
- Nie przesadzaj - odwróciłam się do niego i dopiero teraz zobaczyłam jego mięśnie. Popatrzyłam mu w oczy. A on to odwzajemnił i po chwili moje usta wylądowały w jego ustach. Nie wiadomo kiedy zaczęło padać, a właściwie zaczęła się wielka ulewa. Wyszliśmy z wody. On zapytał się, czy już idziemy. Pokiwałam głową na znak przeczenia. Uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Położyliśmy się na już mokrym piachu i wtuleni w siebie wpatrywaliśmy się w szare niebo. Nie potrzebowałam dużo czasu, żeby zasnąć. Nie wiem jak długo spałam, ale kiedy się obudziłam jego przy mnie nie było. Powoli wstałam i zaczęłam go wołać. Krzyczałam, ale to nic nie dało. Bałam się, zostałam sama. Przy nim czułam się bezpiecznie, czułam się kochana, a teraz zostałam sama. Bez pieniędzy, znanej drogi do domu i ciepłych ubrań. W telefonie też nie miałam zasięgu. Zaczęłam panikować. Robiło się zimno. Zaczęłam iść brzegiem morza. Zimna teraz woda co chwilę muskała moje stopy. Słone łzy, spływały mi po policzkach. Szłam z nadzieją, że zobaczę jakiegoś człowieka lub oznaczoną drogę, ale nic z tego. Trzęsłam się z zimna. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zawrócić się czy iść dalej?

____________________
Uhuhu dosyć długi :) Namęczyłam się! Mam nadzieję, że się spodoba !
Jakieś pytania? http://ask.fm/opowiadania33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz