sobota, 5 kwietnia 2014

17. (Lauren)

*PIĄTEK*
Rano poszliśmy razem z Mike’m do szkoły. Po lekcjach tak jak Ashley obiecała poszłyśmy na zakupy. Długo chodziłyśmy po sklepach nie ma co. Zeszło się chyba do 18:00. Zastanawiałam się  tylko po co Ash kazała mi zostać w tej sukience co kupiłyśmy.
- Co ty kombinujesz? – zapytałam.
- Zobaczysz. Idziemy do mnie – tak jak powiedziała, tak zrobiłyśmy. Nie wiem co ona wymyśliła, ale zaciągnęła mnie do swojego pokoju i po prostu zamknęła. Siedziałam na łóżku i czekałam aż mi ktoś wreszcie otworzy. Była cisza. Po chwili usłyszałam jakieś hałasy, a potem Ash przyszła mnie wypuścić.
- No nareszcie! Co ty tam robiłaś?!
- Chodź – zaciągnęła mnie za rękę. Szłyśmy do salonu. Były zamknięte drzwi. Ash je otworzyła i nagle wszyscy krzyknęli „ NIESPODZIANKA!”. Wszyscy tam zgromadzeni, czyli moi znajomi. Było ich naprawdę dużo.
- Dziękuję kochani!
- Nie ma za co – odpowiedziała Ash. Włączono muzykę. Wszyscy zaczęli tańczyć i dobrze się bawić. Zastanawiało mnie jedno.
- Gdzie jest Mike? – podeszłam do Ashley.
- Niestety jeszcze nie przyszedł. Nie wiem co się stało. Dzwoniłam do niego, ale nie odbierał. Nie martw się, na pewno zaraz przyjdzie.
- Jak mam się nie martwić? – w tej chwili podszedł do nas Patrick.
- Zatańczysz ze mną? – zapytał.
- Jasne – odpowiedziałam. Nie byłam już na niego zła. Jeżeli moja przyjaciółka była z nim szczęśliwa to ja mogłam się nawet z nim zaprzyjaźnić.
- Wszystko jest już między nami okey, prawda? – zapytał.
- Chyba tak. Tylko nie skrzywdź Ashley, bo nikt ci tego nie wybaczy rozumiesz?
- Wiem. Posłuchaj nie chcę, żeby cię to uraziło, ale chcę żebyś wiedziała, że ją kocham inaczej i bardziej niż kochałem ciebie.
- To dobrze. Ja mam Mike’a i kocham go też inaczej i bardziej niż ciebie – rozmawialiśmy przez całą piosenkę tańcząc. Uśmiałam się z jego pomysłów. W pewnym momencie podbiegła do nas Ash.
- Lauren, przyszedł Mike i zobaczył cię z Patrickiem. Wpadł w szał i wyszedł – nic nie mówiąc pobiegłam w stronę drzwi. Wybiegłam przed dom. Mike stał i palił papierosa.
- Mike! – krzyknęłam i podeszłam do niego.
- Co? Już mu wybaczyłaś? Będziesz teraz z nim spędzać każdą wolną chwilę?
- Nie będziemy rozmawiać w ten sposób.
- A w jaki? Może on zaraz tu przyjdzie weźmie cię w ramiona i pocałuje i znowu będziecie razem?
- Jak możesz tak mówić?! – po policzku spłynęła mi łza. Odwróciłam się i poszłam.
- Lauren! – krzyknął. Zatrzymałam się przed drzwiami.
- Co?
- Przepraszam.
- Jeżeli chcesz ze mną rozmawiać to przestań palić. Nie znoszę tego smrodu – weszłam do środka. Zajrzałam czy wszyscy się dobrze bawią i poszłam do pokoju Ash. Był pusty. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam jak zawsze. Tyle, że teraz miałam posmutniałą twarz. Co mu odwaliło do cholery? Do pokoju wszedł Mike. Spojrzałam na niego i westchnęłam. Usiadłam na łóżku.
- Przepraszam – kleknął przede mną. Siedziałam w milczeniu. Patrzyłam mu prosto w oczy pytającym wzrokiem.
- Śmierdzisz – skrzywiłam się, a on się uśmiechnął. Chciał mnie pocałować, ale ja go odepchnęłam – Nic z tego.
- Nie lubię go i jestem o ciebie zazdrosny.
- Mówiłam ci, że on kocha Ash, a ona jego, prawda? – pokiwał głową. – Dla niej jestem w stanie się z nim zaprzyjaźnić.
- Ale…
- Ja nie każę ci go lubić, ale tolerować.
- Nie rób scen za każdym razem, jak go widzisz.
- Obiecuję.
- Ranisz tym mnie i Ashley. Jeszcze jedno.
- Słucham?
- Przestań palić.
- Nie palę. To był jeden raz. Taki odstresowywacz – podniosłam jedną brew. To mi się nie podoba.
- Dlaczego nie przyszedłeś trochę wcześniej?
- Byłem na mieście. Chodź idziemy tańczyć – podał mi rękę i wyszliśmy z pokoju.  Przez resztę wieczoru, a właściwie nocy świetnie się bawiłam.


______________________________

No i kolejny rozdział :)
Może być? Chyba tak.
Trzymajcie się ciepło !

3 komentarze:

  1. ^^^^^^^^^^^^ Mrrrraśne ^^
    Boję się o nią... a co jak Mike kupił na mieście trawkę i maryche? WEŹ

    OdpowiedzUsuń
  2. WEŹ Co ty Gabryśka gadasz?! Straszysz mi czytelników ;/

    OdpowiedzUsuń