*PIĄTEK*
Rano
poszliśmy razem z Mike’m do szkoły. Po lekcjach tak jak Ashley obiecała
poszłyśmy na zakupy. Długo chodziłyśmy po sklepach nie ma co. Zeszło się chyba
do 18:00. Zastanawiałam się tylko po co
Ash kazała mi zostać w tej sukience co kupiłyśmy.
- Co ty
kombinujesz? – zapytałam.
-
Zobaczysz. Idziemy do mnie – tak jak powiedziała, tak zrobiłyśmy. Nie wiem co
ona wymyśliła, ale zaciągnęła mnie do swojego pokoju i po prostu zamknęła. Siedziałam
na łóżku i czekałam aż mi ktoś wreszcie otworzy. Była cisza. Po chwili
usłyszałam jakieś hałasy, a potem Ash przyszła mnie wypuścić.
- No
nareszcie! Co ty tam robiłaś?!
- Chodź
– zaciągnęła mnie za rękę. Szłyśmy do salonu. Były zamknięte drzwi. Ash je
otworzyła i nagle wszyscy krzyknęli „ NIESPODZIANKA!”. Wszyscy tam zgromadzeni,
czyli moi znajomi. Było ich naprawdę dużo.
-
Dziękuję kochani!
- Nie ma
za co – odpowiedziała Ash. Włączono muzykę. Wszyscy zaczęli tańczyć i dobrze
się bawić. Zastanawiało mnie jedno.
- Gdzie
jest Mike? – podeszłam do Ashley.
- Niestety
jeszcze nie przyszedł. Nie wiem co się stało. Dzwoniłam do niego, ale nie
odbierał. Nie martw się, na pewno zaraz przyjdzie.
- Jak
mam się nie martwić? – w tej chwili podszedł do nas Patrick.
-
Zatańczysz ze mną? – zapytał.
- Jasne
– odpowiedziałam. Nie byłam już na niego zła. Jeżeli moja przyjaciółka była z
nim szczęśliwa to ja mogłam się nawet z nim zaprzyjaźnić.
-
Wszystko jest już między nami okey, prawda? – zapytał.
- Chyba
tak. Tylko nie skrzywdź Ashley, bo nikt ci tego nie wybaczy rozumiesz?
- Wiem.
Posłuchaj nie chcę, żeby cię to uraziło, ale chcę żebyś wiedziała, że ją kocham
inaczej i bardziej niż kochałem ciebie.
- To
dobrze. Ja mam Mike’a i kocham go też inaczej i bardziej niż ciebie –
rozmawialiśmy przez całą piosenkę tańcząc. Uśmiałam się z jego pomysłów. W
pewnym momencie podbiegła do nas Ash.
-
Lauren, przyszedł Mike i zobaczył cię z Patrickiem. Wpadł w szał i wyszedł –
nic nie mówiąc pobiegłam w stronę drzwi. Wybiegłam przed dom. Mike stał i palił
papierosa.
- Mike!
– krzyknęłam i podeszłam do niego.
- Co?
Już mu wybaczyłaś? Będziesz teraz z nim spędzać każdą wolną chwilę?
- Nie
będziemy rozmawiać w ten sposób.
- A w
jaki? Może on zaraz tu przyjdzie weźmie cię w ramiona i pocałuje i znowu
będziecie razem?
- Jak
możesz tak mówić?! – po policzku spłynęła mi łza. Odwróciłam się i poszłam.
-
Lauren! – krzyknął. Zatrzymałam się przed drzwiami.
- Co?
-
Przepraszam.
- Jeżeli
chcesz ze mną rozmawiać to przestań palić. Nie znoszę tego smrodu – weszłam do
środka. Zajrzałam czy wszyscy się dobrze bawią i poszłam do pokoju Ash. Był
pusty. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam jak zawsze. Tyle, że
teraz miałam posmutniałą twarz. Co mu odwaliło do cholery? Do pokoju wszedł
Mike. Spojrzałam na niego i westchnęłam. Usiadłam na łóżku.
- Przepraszam
– kleknął przede mną. Siedziałam w milczeniu. Patrzyłam mu prosto w oczy
pytającym wzrokiem.
-
Śmierdzisz – skrzywiłam się, a on się uśmiechnął. Chciał mnie pocałować, ale ja
go odepchnęłam – Nic z tego.
- Nie
lubię go i jestem o ciebie zazdrosny.
- Mówiłam
ci, że on kocha Ash, a ona jego, prawda? – pokiwał głową. – Dla niej jestem w
stanie się z nim zaprzyjaźnić.
- Ja nie
każę ci go lubić, ale tolerować.
- Nie
rób scen za każdym razem, jak go widzisz.
-
Obiecuję.
- Ranisz
tym mnie i Ashley. Jeszcze jedno.
-
Słucham?
-
Przestań palić.
- Nie
palę. To był jeden raz. Taki odstresowywacz – podniosłam jedną brew. To mi się
nie podoba.
-
Dlaczego nie przyszedłeś trochę wcześniej?
- Byłem
na mieście. Chodź idziemy tańczyć – podał mi rękę i wyszliśmy z pokoju. Przez resztę wieczoru, a właściwie nocy
świetnie się bawiłam.
______________________________
No i kolejny rozdział :)
Może być? Chyba tak.
Trzymajcie się ciepło !
^^^^^^^^^^^^ Mrrrraśne ^^
OdpowiedzUsuńBoję się o nią... a co jak Mike kupił na mieście trawkę i maryche? WEŹ
WEŹ Co ty Gabryśka gadasz?! Straszysz mi czytelników ;/
OdpowiedzUsuńnah nah ^^
Usuń