W poniedziałek zostałam w domu. Nie chciałam, bo strasznie
mi się nudziło, ale mama wzięła sobie urlop i uparła się, że ze mną zostanie.
Nie miałam wyjścia. Mojej młodszej siostry nie było, mama cały dzień krzątała
się w kuchni, a ja chodziłam po całym domu i próbowałam znaleźć sobie jakieś
zajęcie, ale nic z tego. Wyszłam do ogródka. Było cieplutko, a nawet gorąco.
Usiadłam na huśtawce i jak małej dziewczynce zaczęło mi to sprawiać radość.
Leżałam na trawie, spanikowałam widząc małą mrówkę i wstałam. Dawno mi się tak
nie nudziło. Zaczęłam zrywać kwiaty i
zrobiłam z nich śliczny bukiet. Poszłam do kuchni, włożyłam kwiaty w wazon i
zaczęłam szukać mamy, której nigdzie nie było. Znalazłam ją w jadalni. Byłam
nieco zdziwiona, kiedy zobaczyłam, że na stole są różne przekąski i potrawy.
- Chyba nie, czy tak ?
- No nie wiem. Dla kogo to wszystko?
- Aaa… O to ci chodzi. Będziemy mieć dzisiaj gości.
- Jakich?
- Cała rodzina.
- W poniedziałek?
- A coś w tym złego?
- No nie. Chyba. Mogłaś, chociaż powiedzieć to bym ci
pomogła.
- Idź się lepiej przebierz. Masz cały tyłek w ziemi. Co ty
robiłaś?
- Hahahah. Nic… Idę – umyłam się i poszłam do pokoju się
przebrać. Założyłam swoją ulubioną sukienkę, czarne buty na obcasie i parę
dodatków. Muszę przyznać, że wyglądałam całkiem ładnie. Zeszłam na dół i
przywitałam gości. Kiedy zaczęli wręczać mi prezenty zorientowałam się, że
dzisiaj mam 19 urodziny! Zapomniałam!
Później wszyscy zaczęli mi śpiewać 100 lat i tak dalej. Jak zawsze czułam się
niezręcznie. Podczas tego całego zamieszania dzieci wyciągnęły mnie z pokoju i
zaciągnęły na dwór. Obiecałam im, że zaraz przyjdę, ale muszę szybko pójść po
telefon. Pobiegłam do pokoju. Coś było nie tak. Przecież nie zostawiałam
otwartych drzwi balkonowych. Podeszłam do łóżka, na którym leżał ogromny bukiet
róż i małe złote pudełeczko. Otworzyłam je i ujrzałam piękną srebną bransoletkę.
Od środka miała wygrawerowany napis : Kocham
cię ~ Mike. Przepiękne, ale skąd ro się tu wzięło ?! Po chwili wszystko się
wyjaśniło.
- Dziękuję. Przepiękne. Skąd wiedziałeś?
- Jak mógłbym zapomnieć o urodzinach mojej dziewczyny co? –
uśmiechnął się.
- Dziękuję -
zanurzyłam swoje usta w moich na dłuższą chwilę. Wcale bym jej nie
przerywała, ale dzieciaki wpadły do pokoju i zaczęły ciągnąc mnie za sukienkę.
- Proszę zostawić królewnę w spokoju! – powiedział poważnym
głosem Mike, a ja wybuchłam śmiechem. Mike wziął mnie na ręce i kierował się do
wyjścia z domu.
- Gdzie mnie zabierasz? – zapytałam.
- Do krainy… - zastanowił się przez chwilę – marzeń –
dokończył. Tą całą krainą marzeń okazał się mój ogród, ale niech mu będzie.
Położyliśmy się obok siebie na trawie i rozmawialiśmy. Zeszło się tak do nocy,
a ja co chwila się śmiałam. Koło 21:00 Mike wrócił do domu. Ja poszłam się
umyć. Gotowa do snu położyłam
się na łóżku. Dostałam sms’a i to nie jednego.
Były 3 – od Ashley i Patrick’a z życzeniami i od Mike’a:
Od: Mike <3
Dobranoc królewno. Widzimy się jutro.
Do: Mike <3
Oczywiście. Dobranoc.
___________________________________
Nareszcie coś się zaczyna dziać !
Podoba się ? Myślę, że może być...
Muszę Wam powiedzieć, że jeżeli nie będę długo dodawała rozdziałów (okres do końca marca) to będzie to spowodowane brakiem internetu. Niestety ostatnio coś mi zaczął świrować ;//
Miejcie nadzieję, że jednak będę mogła coś wstawić !
Trzymajcie się !
.jpg)
.jpg)
suuuuper!! czas świętować 19! Życzę weny i neta ^^
OdpowiedzUsuńDziękuję !! ^^
OdpowiedzUsuń