poniedziałek, 3 lutego 2014

1. (Lauren)

Dzisiaj był piątek. Rano postanowiłam, że pójdę do Mike'a i go przeproszę. Zobaczyłam go z kolegami. Podeszłam i złapałam go za rękę, tak jak on mnie wczoraj. Odwrócił się.
- Hej, możemy pogadać? - zapytałam.
- Pewnie - odeszliśmy na bok.
-  Chciałam cie przeprosić za wczorajszy wieczór. Trochę głupio wyszło. Nie wiem co mi się stało. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Nie przejmuj się. Zawsze możemy wyskoczyć do klubu potańczyć i się napić - zaśmiał się.
Już miałam powiedzieć, że z chęcią, ale ktoś zasłonił mi oczy. Po męskich perfumach poznałam, że to Patrick.
- Eeeej! Wariacie! - krzyknęłam, a on mnie pocałował.
- Widzę , że masz następnego wielbiciela. Czyżbym ci się znudził?
- Niee. Przestań to kolega. Poznajcie się Mike to Patrick. Patrick to Mike.
- Tak, znamy się - powiedział Mike.
- Naprawdę? Skąd? - byłam zaskoczona.
- Nie chcesz wiedzieć - odpowiedział Patrick.
W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje. Musiałam już iść.
- Później mi wszystko opowiecie, okey?
- Zobaczymy. Leć, bo się spóźnisz skarbie.
Byłam trochę zaniepokojona, ale musiałam już iść. Na żadnej przerwie nie widziałam ani jednego, ani drugiego. Miałam tylko nadzieję, że nic się nie stało. Niestety, jak zwykle moja nadzieja zawiodła.
Po lekcjach wyszłam pod liceum. Wyglądałam Patricka, bo on tam na mnie zawsze czekał. Ale nie dziś. Myślałam, że zaraz przyjdzie. Stałam tak pół godziny - i nic. Byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam co się dzieje. Miałam złe przeczucia. Zdecydowałam, że pójdę do domu. Dzwoniłam do Patricka wiele razy, ale nie odbierał. Byłam zmartwiona i jednocześnie wkurzona. Minął piątek.

SOBOTA:

Nadal żadnej wiadomości od mojego chłopaka. Koło 12:00 mój telefon zawibrował - wiadomość. Miałam nadzieję, że to Patrick. Jednak miałam rację. To on. Ucieszyłam się, że żyje i się wreszcie odezwał, a jednocześnie byłam cholernie zła. Wzięłam telefon i odczytałam sms'a.

Patrick
Spotkamy się dzisaj? Stęskniłem się.
Wiem, że się nie odzywałem. Chce Ci wszystko wyjaśnić.
Będę czekał w parku o 16:30.
Kocham cię!

Stwierdziłam, że tam pójdę i wysłucham jego wyjaśnień. Byłam ciekawa co mi powie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz