sobota, 22 lutego 2014

4. (Lauren)

Całą noc spędziłam na wylewaniu łez. Nie zasnęłam nawet na minutę. Rano miałam takie worki pod oczami, że nawet makijaż nie chciał tego zakryć. Po wielu próbach się udało. W masakrycznym nastroju poszłam na lekcje. Oczywiście nie obyło się bez spotkania z Patrickiem.
- Lauren, proszę zrozum mnie - powiedział.
- Patrick ja naprawdę nie mam siły. Chciałabym, ale nie wiem jak. Nie umiem. Jeśli z tego wyjdziesz, a mam taką nadzieję, że tak to znów będziemy mogli być razem. Przepraszam - ze łzami w oczach mu odpowiedziałam i pobiegłam do Ashley.
- Wiem co się stało. Wszystko mi powiedział. Bardzo ci współczuję - powiedziała, a ja się rozpłakałam. Przy niej nie umiałam udawać. Oczywiście, kiedy ryczałam w najlepsze musiał nagle zjawić się Mike. Usiadł na ławce i zapytał:
- Coś się stało?
- Nie, wiesz ryczy, bo jest szczęśliwa - odpowiedziała Ash.
- A mogę ci jakoś pomóc? Może chcesz porozmawiać? - kontynuował.
- Dzięki, ale nie mam ochoty. Już wszystko opowiedziałam Ash.
- No dobra, to ja spadam. Jak będziesz czegoś potrzebować to możesz na mnie liczyć - odszedł.
- Mogę mu o tym powiedzieć? - zapytała Ashley.
Tak, jeśli chcesz, tylko, żeby się nie rozniosło po szkole, bo wtedy Patrick będzie miał jeszcze większe kłopoty. Okey?
- Na pewno?
- Tak, w końcu jesteście rodzeństwem.
- Dobra, a ty idź do domu, okropnie wyglądasz. Powiem, że źle się poczułaś. Trzymaj się. Będzie dobrze.
- Dziękuję, że jesteś ze mną Ashley. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.
WIECZOREM
Koło 16:00 dopiero zasnęłam i obudziłam się o 21:12. Zeszłam do kuchni zrobić sobie kolację, bo byłam starsznie głodna. Zdałam sobie sprawę, że dzisiaj jeszcze nic nie jadłam. Kiedy wróciłam do pokoju spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że mam nową wiadomość. Spodziewałam się, że będzie to wiadomość od Ashley, ale tak nie było. Był to sms od Patricka.

Chcę z tym skończyć.
Dla ciebie.

________________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz