- Lauren, proszę zrozum mnie - powiedział.
- Patrick ja naprawdę nie mam siły. Chciałabym, ale nie wiem jak. Nie umiem. Jeśli z tego wyjdziesz, a mam taką nadzieję, że tak to znów będziemy mogli być razem. Przepraszam - ze łzami w oczach mu odpowiedziałam i pobiegłam do Ashley.
- Wiem co się stało. Wszystko mi powiedział. Bardzo ci współczuję - powiedziała, a ja się rozpłakałam. Przy niej nie umiałam udawać. Oczywiście, kiedy ryczałam w najlepsze musiał nagle zjawić się Mike. Usiadł na ławce i zapytał:
- Coś się stało?
- Nie, wiesz ryczy, bo jest szczęśliwa - odpowiedziała Ash.
- A mogę ci jakoś pomóc? Może chcesz porozmawiać? - kontynuował.
- Dzięki, ale nie mam ochoty. Już wszystko opowiedziałam Ash.
- No dobra, to ja spadam. Jak będziesz czegoś potrzebować to możesz na mnie liczyć - odszedł.
- Mogę mu o tym powiedzieć? - zapytała Ashley.
Tak, jeśli chcesz, tylko, żeby się nie rozniosło po szkole, bo wtedy Patrick będzie miał jeszcze większe kłopoty. Okey?
- Na pewno?
- Tak, w końcu jesteście rodzeństwem.
- Dobra, a ty idź do domu, okropnie wyglądasz. Powiem, że źle się poczułaś. Trzymaj się. Będzie dobrze.
- Dziękuję, że jesteś ze mną Ashley. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.
WIECZOREM
Koło 16:00 dopiero zasnęłam i obudziłam się o 21:12. Zeszłam do kuchni zrobić sobie kolację, bo byłam starsznie głodna. Zdałam sobie sprawę, że dzisiaj jeszcze nic nie jadłam. Kiedy wróciłam do pokoju spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że mam nową wiadomość. Spodziewałam się, że będzie to wiadomość od Ashley, ale tak nie było. Był to sms od Patricka.
Chcę z tym skończyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz