- Myślałem, że mi nie otworzysz
Rzuciłam mu się na szyję.
- Cześć śliczna
Pocałował mnie w usta, ale teraz było dłużej niż zawsze.
- Jak ty tu... - nie dokończyłam.
- Zaraz ci wszystko powiem, tylko wejdźmy, bo mi zmarzniesz w tej piżamie!
Zaniósł mnie do pokoju.
- Poczekaj zamknę jeszcze drzwi, ok ?
- Okej - powiedziałam.
Byłam prze szczęśliwa. Tego uczucia nie da się opisać. Kochałam go bardziej niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Luis zaraz przyszedł.
- No to powiedz mi, jak mnie znalazłeś ?
-Rano poszedłem do szpitala na zmianę opatrunku. No i zobaczyłem tam twojego tatę. On też mnie poznał i poprosił mnie, żebym pojechał do ciebie i się tobą zaopiekował, bo on musiał jeszcze coś tam załatwić. I wtedy poszedłem an autobus. I jestem !
- No dobrze, ale dlaczego nie masz już opatrunku ?
- Wszystko się już zagoiło.
- Szkoda, że moja noga nie.
- Co jadłaś na śniadanie ?
- Płatki - uśmiechnęłam się
- Płatki?! Tylko płatki? Czego ty o siebie nie dbasz.
- No dbam, ale mi się nie chce.
- Dobra, to skoro jest już 13:00 to pójdę coś ugotować na obiad ok?
- Umiesz gotować ?
- Nie chcę cię otruć jakimiś fast-food'ami więc coś Ci zrobię, a ty ocenisz czy robię to dobrze.
-Dobra tylko szybko. Luis ?
- Tak?
- Dasz mi wreszcie swój nr telefonu?
- Hehehehe... Kocham Cię !
Nie zrozumiałam dlaczego się zaśmiał, ale to ni było ważne. Miałam nadzieję, że ugotuje oś dobrego, bo byłam strasznie głodna. Po 20 minutach przyniósł jedzenie. Pachniało ślicznie.
- Mmmm... Pyszne! Gdzie się nauczyłeś tak gotować?
- W restauracji i mama też mnie dużo nauczyła.
Chwile po zjedzeniu obiady zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otworzysz ? -błagalnie spytałam
- Jasne, zaraz wracam.
Słyszałam jak otwierał drzwi.
- To znowu ty ? - usłyszałam głos Jake'a
- Oh jak miło cię widzieć - odpowiedział Luis.
- Wpuść mnie do Emily.
- Po co ? Już się przez Ciebie nacierpiała.
- Wpuść mnie !
- Nie !
O cholera - pomyślałam. Muszę tam pójść.Jednakże kule zostały przy drzwiach, bo Luis przeniósł mnie na łózko. Musiałam wstać z nogą w gipsie. Cholernie bolało, ale znów zaczynali się bić. Powoli się doczłapałam i krzyknęłam:
- Luis, Jake przestańcie !
Jeden i drugi miał całą twarz we krwi.
- Luis przestań ! Luis! Chociaż ty! Proszę!
Zemdlałam. Upadłam na podłogę.
-Rano poszedłem do szpitala na zmianę opatrunku. No i zobaczyłem tam twojego tatę. On też mnie poznał i poprosił mnie, żebym pojechał do ciebie i się tobą zaopiekował, bo on musiał jeszcze coś tam załatwić. I wtedy poszedłem an autobus. I jestem !
- No dobrze, ale dlaczego nie masz już opatrunku ?
- Wszystko się już zagoiło.
- Szkoda, że moja noga nie.
- Co jadłaś na śniadanie ?
- Płatki - uśmiechnęłam się
- Płatki?! Tylko płatki? Czego ty o siebie nie dbasz.
- No dbam, ale mi się nie chce.
- Dobra, to skoro jest już 13:00 to pójdę coś ugotować na obiad ok?
- Umiesz gotować ?
- Nie chcę cię otruć jakimiś fast-food'ami więc coś Ci zrobię, a ty ocenisz czy robię to dobrze.
-Dobra tylko szybko. Luis ?
- Tak?
- Dasz mi wreszcie swój nr telefonu?
- Hehehehe... Kocham Cię !
Nie zrozumiałam dlaczego się zaśmiał, ale to ni było ważne. Miałam nadzieję, że ugotuje oś dobrego, bo byłam strasznie głodna. Po 20 minutach przyniósł jedzenie. Pachniało ślicznie.
- Mmmm... Pyszne! Gdzie się nauczyłeś tak gotować?
- W restauracji i mama też mnie dużo nauczyła.
Chwile po zjedzeniu obiady zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otworzysz ? -błagalnie spytałam
- Jasne, zaraz wracam.
Słyszałam jak otwierał drzwi.
- To znowu ty ? - usłyszałam głos Jake'a
- Oh jak miło cię widzieć - odpowiedział Luis.
- Wpuść mnie do Emily.
- Po co ? Już się przez Ciebie nacierpiała.
- Wpuść mnie !
- Nie !
O cholera - pomyślałam. Muszę tam pójść.Jednakże kule zostały przy drzwiach, bo Luis przeniósł mnie na łózko. Musiałam wstać z nogą w gipsie. Cholernie bolało, ale znów zaczynali się bić. Powoli się doczłapałam i krzyknęłam:
- Luis, Jake przestańcie !
Jeden i drugi miał całą twarz we krwi.
- Luis przestań ! Luis! Chociaż ty! Proszę!
Zemdlałam. Upadłam na podłogę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz