piątek, 21 lutego 2014

3. (Lauren)

PONIEDZIAŁEK
Umyta, ubrana i umalowana ruszyłam do szkoły. Oczywiście w nie za dobrym humorze. Kiedy doszłam pod szkołę, Patrick już tam stał. Nie patrzyłam się na niego, otworzyłam drzwi i już chciałam wejść, ale on złapał mnie za ramię. Chciałam się wyrwać, ale on nadal mnie trzymał. Na szczęście nie tak boleśnie, jak w sobotę.
- Lauren, poczekaj, proszę - wypowiedział te słowa niemal w płaczu.
- Nie teraz, muszę iść obiecałam Ashley, że przyjdę wcześniej.
- Będę czekał - odpowiedział, a ja weszłam do budynku. Zrobiło mi się go żal. Przecież ja nadal go kochałam. Poszłam do Ash. Przytuliłyśmy się, jak zawsze. Byłyśmy przyjaciółkami od przedszkola. Zawsze chodziłyśmy do tej samej szkoły. Zawsze trzymałyśmy się razem. Wiedziałyśmy o sobie wszystko.
- Co się stało? - zapytała.
- Patrick - odpowiedziałam.
- Co Patrick? Coś się z nim dzieje? Halo! Lauren?! Zaczynam się denerwować!
- Jest jakiś inny. Nie wiem. Zupełnie inny. Nigdy się tak nie zachowywał.
- Jak?
- Nie przyszedł na dyskotekę, czekałam na niego w piątek przed szkołą pół godziny, a jego nie było. Jest jakiś tajemniczy.
 - I...? - jakby wiedziała, że to nie wszystko.
- I w sobotę zrobiłam mu awanturę, a dziś będzie na mnie czekał. Chce mi wszystko wyjaśnić.
- Wysłuchasz go?
- Chyba tak. Kocham go. Nadal. Chociaż się go boję.
- Daj mu szansę, może ma poważny powód - w tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje - chodź już, babka od geografii przyszła.
Lekcje minęły szybko, ale też masakrycznie. Nic do mnie nie docierało.
- Lauren, wysłuchaj go. Trzymaj się - pożegnała się ze mną Ashley.
- Dziękuję. Pa - odpowiedziałam. Wyszłam ze szkoły Patrick czekał. Nie zdziwiło mnie to.
- Hej, możemy się przejść? Wszystko ci wytłumaczę okey? - zapytał.
- Dobra. Mów - odpowiedziałam i zapadła cisza - No słucham? Masz mi coś do powiedzenia czy marnujesz mój czas?
- Posłuchaj, dobrze wiesz, że nie mam już rodziców - zginęli w wypadku. Wychowywał mnie brat. Teraz mam z nim słaby kontakt, bo on ma dużo pracy. Rozumiem. Ale jakoś ostatnio wszystko mnie przygniotło. No i zacząłem brać narkotyki. Dlatego nie przyszedłem na dyskotekę i użyłem agresji wobec ciebie. Byłem naćpany. Przepraszam - w tym momencie mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć. W końcu coś z siebie wydusiłam:
- Ty zgłupiałeś? Dlaczego do mnie nie przyszedłeś? Patrick ja nie takiego chłopaka kochałam. Na dodatek przyszedłeś się ze mną spotkać w takim stanie? Co ci odbiło?!
 - Nie wiem. Przepraszam. To było głupie wiem. Mogłem pójść do ciebie, ale nie chciałem cię martwić. Jest mi wstyd. Przepraszam.
- Nie będę się spotykać z chłopakiem, który bierze narkotyki. Przykro mi. Musimy zrobić sobie przerwę. Jak z tym skończysz to zadzwoń. Powodzenia - ze łzami w oczach odwróciłam się i poszłam do domu.


http://ask.fm/opowiadania33 Pytajcie!

2 komentarze:

  1. Tu Gabi.
    Zaaaaaaaaaaaaaarąbisteeeeeeeeeeeee XXDD I tak nagle: zaczynam brać narkotyki haha, dobra, ogar. Fajne i jak Ci już mówiłam, są niedociągnięcia stylistyczne (ale sama mam z nimi problem, so...). Radzę budowac dłuższe zdania w wypowiedziach narratora, bo dialogi to wiesz, róznie ludzie mówią ^^ Pisz pisz i jeszcze raz pisz. Czekammm ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Wiem wiem z tymi błędami, ale nie chce mi się i nie mam czasu tego dokładnie sprawdzać. Piszę dla siebie i dla Was ! Nie jestem zawodową pisarką i nie zamierzam być :P

      Usuń