Po minucie otworzyłam oczy leżałam na swoim łóżku. Niczego nie słyszałam, więc doszłam do wniosku, że przestali się bić. To dobrze. Zaraz potem wyszeptałam:
-Luis, Luis jesteś tu ?
- Tak, tak już dobrze. Nic ci nie jest ? Wszystko w porządku ?
- Nie, nie jest w porządku - usiadłam
- Co cię boli ?
- Ty !
- Co ja ?
- Ty mnie bolisz !
- Jak to nie rozumiem.
- Dlaczego zacząłeś go bić? Nie mogłeś go wpuścić? Nawet mnie nie spytałeś, czy masz go wygonić, czy nie. Gdzie on teraz jest?
- Poszedł do domu.
- Na pewno ? A może go utłukłeś i zakopałeś w ziemi ?!
- Przestań już - krzyknął
- Dlaczego? Bo co? Mnie też uderzysz?! Proszę bardo uderz! Mam już dość, zobacz jak ty wyglądasz. Koszula i twarz we krwi.
- Przepraszam. Wybacz, ja po prostu nie mogę znieść, że ktoś mógł cię tak skrzywdzić.
- Posłuchaj mnie było- minęło, ale teraz to ty mnie najbardziej krzywdzisz. - zaczęłam płakać
- Przepraszam już więcej tak nie będzie, obiecuję
- Dobra, zobaczmy co dalej będzie. Zanieś mnie do kuchni.
Wzięłam apteczkę i wróciliśmy do pokoju.
- Pokaż twarz.
- Co ?
- No daj, trzeba to oczyścić.
- Dobra, a będzie piekło ?
- Tak, kurna będzie ;_; Dawaj tą twarz.
Oczyściłam mu tą twarz. Część zabandażowałam. Oczywiście nie obyło się bez jęków. Jak z dzieckiem !
- Wybaczysz mi ?
- Nie wiem. Nie mam na to siły. Już wiem: jaki jesteś silny i wiem, że umiesz się bić. Zrozum on będzie cie prowokował, żeby cię zdenerwować. Musisz sobie z tym poradzić. Przecież gdybyś go wpuścił i on zacząłby na przykład mnie denerwować czy coś to mam ciebie tak ?
- Tak. Dobrze, ale proszę wybacz mi !
- Na razie nie podejmę decyzji... Idę spać. może jak wstanę to ci powiem. Cześć !
- Słodkich snów kochanie.
- Dzięki, ale zostań ze mną i wrzuć sobie tą koszulkę do pralki.
Minęły może dwie minuty, a ja już spałam. Widziałam, że gdy on jest przy mnie nic mi się nie stanie,. Czułam się bezpieczna i kochana. Wszystko jednak popsuł ten jego wybryk, a na dodatek dwa razy, Paranoja.
Wstałam. Spałam chyba ze dwie godziny. Luisa u mnie w pokoju nie było. Nie wiem czemu, ale zaczęłam się bać.
- Luis ? Luis ? Gdzie jesteś ?
- Cześć kotku! Już wstałaś ? Mam coś dla ciebie.
- No właśnie widzę. Bez bluzki wyglądasz o wiele lepiej.
- Hahahah. To nie o to chodzi. Zobacz upiekłem ci tort czekoladowy.
- Chcesz mnie przekupić ?
- Nie... - nie dokończył
- No to powiem ci, że się udało
- Czy to znaczy, że mi wybaczasz?
- Niech ci będzie! Tak, wybaczam
- O Boże. Dziękuję ! Kocham Cię! Jesteś najwspanialsza na świecie.
Podszedł do mnie i zaczęliśmy się całować. Dotknęłam jego kaloryfera. Jaki on był ciepły. Bez wątpieniea wiedziałam, że podjęłam bardzo dobrą decyzję. Tyle bym straciła. - prawdziwa miłość, wspaniałego kucharza, mistrza świata i przystojnego, umiejącego się bić faceta. Byłam najszczęśliwsza na całym świecie.
- To co, jemy? -spytał
- Tak - odpowiedziałam
Ciasto było zajebiste. Nie jadłam lepszego od lat. wróciliśmy do pokoju. Znów zadzwonił dzwonek. Miałam już dość.
- Ja pójdę. - powiedział Luis
- Nie, pójdziemy razem - obawiałam się, że to Jake. I miałam racje.
- Cześć Emily - krzyknął Jake i przytulił mnie, a ja go odepchnęłam
- Zostaw mnie. Po co tu przyszedłeś?
- Mogłabyś mi zrobić opatrunek?
- Dobra, wejdź - mówiąc to czułam jak Luis składa rękę w pięść. Złapałam go za rękę i spojrzałam w oczy. Uspokoił się
- Luis przynieś apteczkę ok?
- Jasne
- Czy ty możesz Jake się ode mnie odczepić?
- Emily ja nadal cię kocham!
- Nie, Jake ty chcesz mnie znów wykorzystać. Zrobię Ci opatrunek i masz mi się więcej nie pokazywać. Jasne?
- Ale...
- Nie ma ale ! Ja cię już cię nie kocham ! Zrozum to !
- Dobra spróbuje.
- Dzięki.
Zabandażowałam mu głowę. Byłam zdziwiona, bo Luis stał przy mnie cały czas i nawet nie dotknął Jake'a. Byłam z niego dumna.
- Dobra idź już sobie Jake.
- No ok. To cześć - cmoknął mnie w policzek
W ostatniej chwili wskoczyłam przed Luisa, bo byłoby to samo co wcześniej.
Poszliśmy do mojego pokoju. Położylismy się na łóżku i tak lezelismy. Przerwała te ciszę.
- Jestem z ciebie dumna.
-Dlaczego ?
- No wiesz, nie uderzyła Jake 'a
- Gdyby nie ty to skończyłoby się tak jak wcześniej
- Domyślam się
- Ale z tym w policzek to przesadził
- Nie bierz wszystkiego na poważnie. On to zrobił, żeby cię zdenerwować. Mówiłam ci już.
- Zostaniesz na noc ?
- Nie mogę skarbie, ale obiecuje, że opuszczę ten dom dopiero, jak przyjedzie twój tata.
- Okej
Słyszeliśmy tak całkiem długo, bo w końcu usunęłam. Kiedy się obudziłam słyszałam tatę . Był bard?o zadowolony, a jana poduszce znalazłam kartkę
614 273 503
Kocham Cię
________________________________________________________
Numer podany przypadkowo - hahahah :)
Może jakieś pytania ? Śmiało ! :)
http://ask.fm/opowiadania33
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz