Po przeczytaniu tego sms'a byłam dumna z Patricka. Wierzyłam, że z tym skończy. Wierzyłam też, że nadal mnie kocha. Postanowiłam, że jutro nie pójdę do szkoły. Pójdę do niego. Porozmawiam z nim. Wiedziałam, że może go nie być w domu, ale chciałam zaryzykować.
ŚRODA
Obudziłam się koło 10:00 zjadłam śniadanie, ogarnęłam się, poczytałam książkę, posiedziałam na czacie i tak zeszło się do 13:00. Wtedy wyszłam z domu i ruszyłam w kierunku jego mieszkania. Po 15 minutach byłam już na miejscu. Zadzwoniłam dzwonkiem. Nikt nie otwierał. Zadzwoniłam ponownie.Też nic. Dla pewności jeszcze kilka razy walnęłam ręką w drzwi. I bardzo dobrze zrobiłam. Słyszałam, jak ktoś szedł po mieszkaniu i przy okazji przewracał chyba wszystkie meble. Wreszcie otworzył.
- Kto do cholery nawiedza ludzi o tej porze? - warknął ktoś , kto był bardzo podobny do Patricka i to chyba był Patrick tylko kompletnie naćpany.
- Cześć - powiedziałam na dzień dobry i do widzenia i odwróciłam się automatycznie w stronę schodów, a on mnie chwycił mnie za rękę bardzo bardzo mocno, tak że przez chwilę nie czułam ręki.
- Lauren! Stój! - krzyknął
- Nie! - wyrwałam rękę - Miałeś z tym skończyć! Mówiłeś! Chciałeś, a tu co?! To koniec. Nie chcę cię więcej widzieć! Rozumiesz? - zbiegłam po schodach i wybiegłam przed blok. On mnie już nie gonił. Wolał narkotyki. Szłam do domu. Płakałam, oczywiście, że płakałam. Bolało mnie serce i ręka. Bardzo bolała. Była cała sina. Co ja sobie do diabła myślałam?! Byłam na siebie strasznie zła. Jestem głupia. Miałam nadzieję, że do niego pójdę, a on mnie przytuli, pocałuje, a przede wszystkim z tym skończy. IDIOTKA.
Kiedy się tak nad sobą użalałam, ktoś zaczął iść obok mnie. Spojrzałam na bok. To był Mike.
- Ale mnie przestraszyłeś - powiedziałam.
- Przepraszam. Co się stało? Nie powinnaś leżeć w łóżku? Albo wracać teraz ze szkoły?
- Powiedziała ci? - zapytałam.
- Kto? Co?
- No Ash. Powiedziała?
-Aaa. Tak. Przykro mi.
-Byłam u niego. On z tym nie skończy. To koniec. Już nie będzie tak jak kiedyś. Muszę o nim zapomnieć - powiedziałam i znowu zaczęłam płakać. Mike zatrzymał się i wziął mnie za obolałą rękę.
- Ssss. Ała. Boli - powiedziałam, a on popatrzył się na rękę.
- To on? - zapytał, a ja pokiwałam głową. Po tym przytulił mnie i odprowadził do domu.
_________________________
Mam nadzieję, że się podoba!
PYYYTAĆ! http://ask.fm/opowiadania33
Bosko. Krobga ^^
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
OdpowiedzUsuń